Arka Gdynia przygotowuje się do niedzielnego spotkania z Koroną Kielce. Po ostatnim meczu Arka vs Widzew, zasługującym na miano "wyścigu pędzących żółwi", żółto-niebiescy dzierżą na koncie 30 punktów. Te plasują drużynę na 15. pozycji. Tabela w bieżących rozgrywkach jest niezwykle płaska, i tak naprawdę co chwila następują w niej zmiany. Każdy punkt, gol, czy spotkanie na zero z tyłu ma kolosalne znaczenie. Cieszy więc drugie z rzędu zachowane czysto konto przez Damiana Węglarza. Wkrótce Arkowcy zawitają do Kielc, gdzie na miejscu zmierzą się z miejscowymi "Scyzorami". Ci zgromadzili dotąd raptem o 3 oczka więcej od Arki. Podopieczni Dawida Szwargi staną zatem przed szansą zrównania się punktami z Koroną. Wierzymy, że i tym razem pokażą się w delegacji z dobrej strony. Do dzieła, Panowie!

W minioną niedzielę Arka rozegrała swój 25. mecz ligowy w trwającej edycji ekstraklasy. Gdynianie przed spotkaniem zdawali sobie sprawę, że do wyjścia się ze strefy spadkowej potrzebny był przynajmniej punkt. Ten po końcowym gwizdku został dopisany na konto. Tak więc żółto-niebiescy powtórnie znaleźli się na 15. lokacie. Lekko powyżej dostrzeżemy Koronę. Drużyna prowadzona przez trenera Jacka Zielińskiego w 2026 roku albo zwycięża, albo przegrywa. Ostatni wynik remisowy z jej udziałem przydarzył się w grudniu. Spośród trzech meczów odbytych na terenie Suzuki Arena jedynie w jednym udało się zatrzymać przeciwnika. Chodzi o niedawny pojedynek z Termaliką, wygrany 2:1. W ramach przypomnienia: ów zespół z Małopolski z czerwonej sfery nie potrafi wypełznąć od pewnego czasu. Reszta domowych spotkań Korony kończyła się klęskami gospodarzy. Najpierw żółto-czerwoni, utrzymując długo korzystny dla siebie rezultat, polegli finalnie z Zagłębiem Lubin, tracąc na finiszu dwa gole. Następnym oprawcą kielczan okazał się Lech Poznań, który ponowił wyczyn "Miedziowych". Kolejorz, uzyskując dwubramkową przewagę tuż przed przerwą, już wtedy praktycznie zamknął to spotkanie. Na niewiele zdało się trafienie kontaktowe Mariusza Stępińskiego.
Sama Korona, podobnie jak Arka, teraz, w marcu, odnotowała ważne przełamanie. "Koroniarze" zwyciężyli u siebie po raz pierwszy od... września ubiegłego roku. Wówczas rozbili Lechię Gdańsk 3:0. Natomiast Arka nareszcie mogła odhaczyć ciągnącą się serię bez wygranej na wyjeździe. Premierowy triumf nastąpił w Płocku, gdzie świetnie dysponowani piłkarze Arki rozprawili się z tamtejszą Wisłą. Gole Dawida Kocyły, Vladislavsa Gutkovskisa oraz Nazarija Rusyna wprawiły miejscowych w jedno wielkie niezadowolenie. Niech podobna dyspozycja naszych graczy pokaże się nam już w niedzielę!
Zimowe nabytki trójmiejskiego klubu do tej pory spisują się całkiem nieźle. Ściągnięty z wypożyczenia Oskar Kubiak to motor napędowy gdyńskiej ofensywy. Serafin Szota wyrasta na admirała linii obrony, a "Gutek" coraz częściej dochodzi do podbramkowych sytuacji. Zresztą w rywalizacji z "Petrochemią" zapisał swe premierowe trafienie dla Arki. Każdy z wymienionych zdołał już dać coś od siebie. A przecież do końca rozgrywek pozostało jeszcze trochę kolejek. Nie bez powodu Oskar i Vladislavs otrzymali powołania do swoich reprezentacji. Jeśli mowa o transferach przychodzących, to i w Koronie za takowe się zabrano. Do tego grona dopisani zostali zostali Marcin Cebula, Mariusz Stępiński i Simon Gustafson. 30-letni Cebula wrócił do Kielc po pięciu latach rozbratu. Dotychczas koszulkę Korony zakładał w ponad 150 meczach. Ofensywny pomocnik na boisku pojawia się jednak dosyć sporadycznie. W przeciwieństwie do Stępińskiego. Były napastnik takich zespołów jak m.in. FC Nantes, Chievo Verona, Hellas Verona, Lecce, Aris Limassol czy ostatnio Omonia Nikozja daje władzom Korony jasny sygnał, że zakontraktowali właściwą osobę. Urodzony w 1995 roku zawodnik gra pierwsze skrzypce. Rówieśnik Marcina Cebuli w 7 na wiosnę wystąpieniach zdobył na razie 3 bramki. Co intrygujące, dublet skompletował w debiucie. Korona, pokonując Legię, wywiozła wówczas ze stolicy komplet punktów. Defensorzy Arki będą musieli więc mieć Mariusza na oku. Z kolei Gustafson, występujący na tej samej pozycji co Cebula, wciąż poszukuje okazji na wykręcenie liczb.
Sztuka uplasowania piłki w siatce sześciokrotnie powiodła się Dawidowi Błanikowi, pięciokrotnie Konstantinosowi Sotiriou, czy trzy razy Wiktorowi Długoszowi i Antoninowi. To piłkarze z największą ilością zdobytych bramek w Koronie. Po dwa trafienia mają za to Marcel Pięczek, Konrad Matuszewski, a także Martin Remacie. Najlepszymi asystentami w drużynie są ex aequo Sotiriou, Długosz, Pięczek, Nono i Nikodem Niski (2). Wiedząc, że Sotiriou to obrońca, należy mieć się na baczności zwłaszcza przy ewentualnych stałych fragmentach.
Optymizmem napawa fakt, iż Arka poprawiła skuteczność względem jesieni. Gdynianie w czterech kolejnych rywalizacjach tej rundy potrafili wpakować oponentom łącznie 8 goli. Ryk radości kibiców słyszany był szczególnie w Płocku, w którym to rozwiązał się worek z bramkami. Domyślamy się, że jego reszta zawartości jest trzymana na dalsze potyczki wyjazdowe:) Podopieczni Dawida Szwargi starają się stopniowo poprawiać ujemny bilans. Też za sprawą meczów na zero z tyłu. Arka liczy teraz na trzecie z rzędu takowe spotkanie. Damian Węglarz, golkiper Arki, w kontekście spotkań bez kapitulacji depcze po piętach Xavierowi Dziekońskiemu. Wychowanek Zawiszy Bydgoszcz nie dał się pokonać w 6 ligowych spotkaniach, zaś 23-letni bramkarz niedzielnego przeciwnika szczególnie dobre noty zebrał w 7 starciach. A propos strzelców, to przodującego w trafieniach Edu Espiau dogania Nazarij Rusyn, który przed niespełna dwoma tygodniami po raz czwarty wpisał się na listę snajperów. Bezsprzecznie najbardziej produktywną w ataku personą jest Sebastian Kerk. Niemieckiego pomocnika można śmiało określić liderem Arkowców. 3 zdobycze bramkowe połączone z 6 ostatnimi podaniami podkreślają jego fenomen. Tylko między 7 lutego a 15 marca zanotował 4 asysty. 2 gole strzelili Kamil Jakubczyk, Michał Marcjanik, Dawid Kocyła oraz Marc Navarro. I tutaj na chwilę się zatrzymamy. Dawid dzięki wzrastającej formie wybiega w wyjściowym składzie kosztem Marca. Zaczęło się od Radomia, gdy po przerwie Kocyła zastąpił wymienionego Navarro. Zagraniczny piłkarz nie składa broni. Jeszcze w Płocku, po wstąpieniu na plac gry podczas drugiej odsłony, popisał się okazałym dośrodkowaniem, zwieńczonym asystą. Tych końcowych zagrań zgromadził w sumie 4. Pojedynek z Widzewem był dla niego pierwszym w całości przesiedzianym na ławce rezerwowych meczem w sezonie 2025/2026. Stałą pozycję w podstawowym garniturze miał bowiem dotąd zapewnioną. Niebawem przekonamy się, czy trener podtrzyma swój wybór na prawej flance. Niewątpliwy ból głowy przychodził też trenerowi na myśl doboru środkowych obrońców. Kike Hermoso, pomimo godnego pochwały występu w derbach, w dalszym ciągu ustępuje miejsca Serafinowi Szocie. Odkąd Szota przybył do Arki, zagrał w każdym możliwym spotkaniu. 27-latek coraz bardziej przekonuje do siebie sympatyków MZKS-u.
Jacek Zieliński, opiekun kieleckiej drużyny pracujący niegdyś w Arce, czasem eksperymentuje z ustawieniem. Mimo że na większość pojedynków w rundzie wiosennej wyszedł systemem 3-4-3, posłużył się również 3-5-2, z dwoma snajperami na szpicy, a także takim skupionym nieco mocniej na zachowanie czystego konto, czyli 5-4-1. I właśnie ono przyniosło upragnione korzyści w Radomiu. Korona wygrała wtedy z Radomiakiem 2:0. Dawid Szwarga, szkoleniowiec żółto-niebieskich, także wierzy w formację złożoną przez trio stoperów, duet środkowych pomocników wspomagany po bokach wahadłowymi, oraz trzech atakujących piłkarzy, ze skrzydłowymi na czele. Nawet we wrześniu obie ekipy zagrały według tej kombinacji. Skończyło się na bezbramkowym remisie. Doświadczony trener na mecz z Arką będzie miał do dyspozycji wszystkich zawodników. Sytuacja zdrowotna Arki Gdynia trzyma się równie spokojnie. Oczekujemy zatem na pierwszy gwizdek arbitra.
Arka w ligowych rozgrywkach mierzyła się z Koroną dotąd 25 razy. Statystyka zwycięstw minimalnie przemawia na korzyść złocisto-krwistych. Ci triumfowali w dziesięciu meczach, Arka z kolei w dziewięciu. Pozostałe rywalizacje kończyły się podziałem punktowym. 5 z 13 spotkań mających miejsce na terenie Kielc wygrywali żółto-niebiescy. Stosunek bramkowy leży po stronie Arki: 15:14. Ostatni mecz w delegacji datuje się na edycję 2021/2022. Po trafieniach Karola Czubaka i Christiana Alemana "Ludzie Morza" wyjeżdżali z województwa świętokrzyskiego w pogodnych nastrojach. Reasumując, Arka niejednokrotnie wyniosła stamtąd pełną pulę. Korona z pewnością nieco rozwścieczona przegranym w samej końcówce meczem z Jagiellonią prędko gardy nie puści. Arkowcy postarają się natomiast o kolejne punkty w roli gości. Istotnie ważny jest start spotkania. Arka. Z powodu słabszego początku gdynianie stracili na wyjazdach już 9 goli w pierwszym kwadransie. Wiadomo także o tym, że jak Arka otwiera wynik meczów w trwającym sezonie ekstraklasy, nie przegrywa. Wykonane w ten sposób ciosy przełożyły się na 5 wygranych i 3 remisy.
Na rozjemcę głównego wytypowano Jarosława Przybyła z Kluczborka. Za obsługę systemu VAR odpowiadać będzie Daniel Stefański wraz z Szymonem Łężnym. W tym sezonie liga mianuje się na niesłychanie wyrównaną, i gdyby nasi namieszali w niedzielę, niewykluczone, że zaliczą zauważalny gołym okiem awans w górę tabeli. Na Mazowszu plan spotkał się z powodzeniem. Dlaczego inaczej miałoby być w Kielcach? Powtarzalności nigdy za wiele! Ba, ta jest mile widziana. Nic w zasadzie nie stoi na przeszkodzie, by Arka miała ponownie podbić to miasto. Dawać, Pany!
Hej, Arka, gol!