Piątkowa potyczka z Lechią Gdańsk obiła się szerokim echem w całej piłkarskiej Polsce. Niestety obok naprawdę dobrego widowiska i jeszcze ładniejszych bramek, głównym tematem rozmów okazały się kontrowersje sędziowskie.
Głównym zarzutem w ocenie pracy sędziego był brak reakcji na ewidentne przewinienie Bujara Pllany na Vladisie Gutkovskisie w 74 minucie spotkania. Mimo ewidentnego faulu, zasiadający na wozie VAR Paweł Pskit nie raczył zawołać do monitora prowadzącego te zawody Pawła Raczkowskiego. Sytuacja ta oczywiście doprowadziła do wściekłości nie tylko kibiców, ale i sztab szkoleniowy Arki, o czym wspomniał trener Szwarga na konferencji pomeczowej.
Nie podejmowałem nigdy w Ekstraklasie i I Lidze komentarza na temat pracy sędziego VAR. Ale dziś to zrobię. Arka Gdynia jest jedną z dwóch drużyn, która nie otrzymała w tym sezonie karnego, Zaczynam podejrzewać, że tak chyba będzie do końca, bez karnego. Pan sędzia VAR dostosował się do jakości murawy, albo i przebił. Sytuacja nie może być bardziej oczywista. Nie możemy przejść nad tym do porządku dziennego. Wyobraźmy sobie, że to ostatnia kolejka, Arka remisuje, potem rywale wygrywają i spada do strefy spadkowej... Kto wtedy weźmie za to odpowiedzialność? To bardzo boli
Sytuacja z udziałem Pllany i Gutkovskisa
https://x.com/Norbert87Ck/status/2027492604594516366/video/1
Dziś władze Arki wystosowały pismo do Przewodniczącego Kolegium Sędziów Pana Marcina Szulca, prosząc o wyjaśnienie i udostępnienie treści zapisów z wozu VAR pomiędzy arbitrami tego spotkania. Poniżej wklejamy treść pełnego pisma.

Z niecierpliwością czekamy na odpowiedź Pana Marcina Szulca. Wiemy, że karny to jeszcze nie bramka, ale takich sytuacji w polskiej piłce jest sporo i my jako kibice oczekujemy poprawy na tej płaszczyźnie. Tym bardziej w erze VAR-u, który jak widać zawodzi co raz bardziej.